Praktyka własna vs. zabiegi u kogoś

Zadano mi ostatnio dwa razy pytanie: Dlaczego jeżdżę regularnie na intensywne tygodniowe strumieniowanie oraz chętnie poddaję się zabiegom u innych praktyków, skoro przekazuję informację, że praktyka własna jest kluczowa w Jin Shin Jyutsu? 🤔

Odpowiadając uświadomiłam sobie, że jedno drugiego nie wyklucza.

A mianowicie, że 70 % tzw. sukcesu w JSJ to praktyka własna i jest ona bazą a pozostałe 30 % to praca z inną osobą i dla mnie w tych 30% zazwyczaj pojawia się ta tzw. „wisienka na torcie”.

I już wyjaśniam 🙂

Gdy zaczynałam strumieniowanie widziałam jedną perspektywę, zapewne jak większość początkujących lub tych, którym to po prostu wystarcza. Zaczynałam od praktyki własnej i dość długo się na niej opierałam.

Poza tym mieszkałam już wtedy w Polsce, gdzie JSJ jest praktycznie nieznane i do doświadczonej osoby we własnej pracy i pracy z innymi miałam po prostu daleko. I kiedy po ponad dwóch latach mojego samodzielnego strumieniowania pojechałam w trakcie rocznej szkoły JSJ na praktyczny weekend do Hamburga, doświadczyłam po raz pierwszy mocy strumieniowania otrzymanego od innej, praktykującej osoby. Mój układ energetyczny był już wystarczająco „rozluźniony”, aby poczuć to bardzo intensywnie. Wtedy też zaczęłam być otwarta na jeszcze głębszą pracę wewnętrzną.

I jak to jest pracować z innym praktykiem i po co, skoro mogę sama sobie dawać zabiegi? 🤔

Gdy odpowiadałam na to pytanie, pojawiło się takie porównanie.

Trenując samodzielnie z oddaniem jakąś dyscyplinę sportową na pewno osiągnę bardzo dobre wyniki, ale z trenerem będą one prawdopodobnie jeszcze lepsze. I nie chodzi o to, że ja nie umiem czegoś zrobić, ale we dwójkę można więcej.

Każde z nas widzi coś innego.

Każde z nas ma inną perspektywę, spojrzenie i doświadczenie.

Mam pewnie jak wiele osób tendencję do podążania utartym schematem, bycia w pewnej sferze komfortu a praca z kimś, kto jest bardziej zharmonizowany przynosi efekty wykraczające poza moje uwarunkowania.

Poza tym dla mnie praca z doświadczonym praktykiem to też historia o regulacji / harmonizacji siebie w obecności drugiej osoby. Bardzo ważny aspekt w mojej osobistej historii o tym, że nie muszę sobie ze wszystkim radzić sama, że nie muszę już być sama z tym co trudne i bolesne.

Ale wracając do samodzielnego strumieniowania, do początku…

U mnie pewne „skoki rozwojowe” podczas pracy z innym praktykiem nie byłyby możliwe, gdybym nie miała bazy w postaci własnej codziennej praktyki. Dlatego strumieniowanie siebie samej/samego jest tak znaczące, bo między innymi utrzymuje układ energetyczny w ruchu oraz co jest mega ważne pomaga mi poznać siebie lepiej – Mary Burmeister opisywała esencję Jin Shin Jyustu jednym zdaniem – Now Know Myself – Teraz Poznaję Samego Siebie.

Wiele osób pozostaje przy praktyce własnej, bo już ona potrafi wnieść ogromne zmiany w życiu.

A to, że mi to nie wystarcza, że mam apetyt na więcej nie znaczy, że tak musi mieć każdy i nie każdy musi tą samą ścieżką podążać.

I tak jak niedawno pisałam – Jin Shin Jyutsu to SZTUKA samouzdrawiania przez dotyk a Ja i Ty jesteśmy artystami tej sztuki – dlatego nasze wyrażanie się w jej obszarze jest często inne, ale przez to też dokładnie takie jakie ma być.

💚

Renata