A może miewasz podobnie jak ja, że jej wyczekujesz, a gdy ona nadchodzi, to bywa, że coś w Tobie się wycofuje?
Pamiętam taki mem, który krążył jakiś czas temu w internecie.
Na jednej z grafik tłum ludzi i pytanie „Kto chce zmian?”, ręce wszystkich w górze.
Na drugiej pytanie „Kto chce się zmienić?” widać podniesioną tylko jedną rękę.
I bardzo to dziś rozumiem.
Rozumiem zależności i wiem, że do zmiany oprócz pewnej gotowości, trzeba mieć jeszcze wewnętrzne zasoby.
Bo bywa tak, że chęci są, a siły nie ma.
Jako zasób rozumiem tę część siebie, która jest nakarmiona, stabilna, taka moja wewnętrzna „dorosła”.
I często tej zmiany w sobie chcemy, zanim ta „dorosła” część jest na tyle silna, aby unieść pewne procesy.
Bo proces zmiany to nie obrazek jak z bajki, gdzie dobra wróżka macha różdżką i zamienia gówno w złoto. Raczej wygląda to tak, że trzeba zakasać rękawy i zmierzyć się ze starymi i trudnymi emocjami, czy ograniczającymi przekonaniami, o własnych siłach.
Często przypomina to rozwijanie zupełnie nowych mięśni, gdy ciało jest słabe i wiotkie. Pewnie możesz sobie wyobrazić jakie to wyzwanie.
Właśnie mija siedem lat, odkąd zaczęłam praktykę Jin Shin Jyutsu i pojawia się we mnie wiele przemyśleń i zrozumienia. Co ciekawe, po raz pierwszy usłyszałam o tej sztuce dwanaście lat temu, ale przez pierwszych pięć byłam tylko obserwatorem.

Przede wszystkim zupełnie nie wierzyłam w to, że moje dłonie mogą siebie i innych harmonizować na bardzo głębokim poziomie.
Dziś wiem, że tak jest. I moje, i Twoje, każde dłonie.
Taki pakiet startowy od Stwórcy na powitanie.🙏
Ale z wracając do zasobów…
Przez 20 lat klasycznymi drogami, od terapii przez taniec, oddech czy ustawienia systemowe, szukałam dla siebie rozwiązania.
Bardzo chciałam zmiany, która mimo dużego zaangażowania w różne metody pracy ze sobą, była w moim przypadku ograniczona.
Moje wewnętrzne dziecko wciąż pozostawało nienakarmione.
Wraz z regularną praktyką Jin Shin Jyutsu zaczęło się wydarzać to, na co czekałam i czego pragnęłam całym sercem.
Systematyczne strumieniowanie zaczęło harmonizować mnie bardzo inteligentnie na głębokim poziomie.
Moje dzieciństwo zaczęło być „nakarmione” i po pewnym czasie zauważyłam, że łatwiej jest mi przechodzić zmiany, że ta „dorosła” część mnie jest coraz bardziej stabilna.
Wiele wydarzyło się w ciszy podczas regularnej praktyki.
Bez dramatu. Bez niekończącego się analizowania przeszłości.
Cicha harmonizacja.
Czasem to, co się pokazywało przy okazji praktyki, było trudne. Stare, głęboko zakopane emocje odżywały, ale spotkanie z nimi już mnie nie powalało i nie trwało bez końca.
W międzyczasie otworzyłam się też na to, aby w moim procesie ktoś mi towarzyszył. Już nie musiałam być sama.
I to czym się z Tobą dzielę nie oznacza końca procesu. Wciąż się uczę i odkrywam siebie.
Natomiast rozgościła się we mnie ta dorosła część, która trzyma przestrzeń, gdy jest trudno.
Mniej się boję czucia, co pomaga nie uciekać przed bólem, co z kolei znacząco ułatwia zmianę.
Pozwalam na harmonizację w sobie i w takim duchu towarzyszę osobom, które decydują się na ścieżkę Jin Shin Jyutsu i nie wiedzą jak zacząć.
Towarzyszę w zmianie.
Jeśli czujesz, że to może być dla Ciebie moment i że taka forma wsparcia jest Ci bliska, zapraszam do kontaktu.
Renata 💗
